Jak pomóc bezdomnym zwierzętom przetrwać zimę

Zima zbliża się wielkimi krokami. Niektórzy ją lubią, za święta, piękne krajobrazy czy sylwestra, inni z utęsknieniem czekają wiosny i cieplejszych dni. Taka dywersyfikacja poglądów na zimę wynika z komfortu – prawie wszyscy ludzie mają zimą gdzie się ogrzać i zjeść ciepły posiłek, co sprawia, że nasz komfort życia przesadnie nie spada na czas zimowych miesięcy. Niestety, ten komfort nie dany jest osobom, ani zwierzętom bezdomnym.

Ten tekst poświęcony będzie tym drugim, postaram się przedstawić jakieś sposoby, którymi możemy ułatwić  bezdomnym zwierzętom przetrwanie najtrudniejszego dla nich czasu w roku.

Pomagamy z głową!

Bezdomność zwierząt nie jest tylko zimowym problemem i dobrze było by walczyć z nią przez cały rok. Najłatwiej to uczynić przez zaangażowanie się w różnego rodzaju kampanie na rzecz sterylizacji zwierząt towarzyszących, zarówno domowych, jak i bezpańskich. Nie da się jednak zaprzeczyć, że to właśnie w zimie problem jest najbardziej palący. Druga uniwersalna zasada jest taka, żeby wszystko robić w granicach rozsądku i nie uszczęśliwiać zwierząt na siłę, np. zbyt wczesne rozpoczęcie dokarmiania ptaków może spowodować, że przedstawiciele gatunków, które powinny naturalnie wylecieć do ciepłych krajów, zostaną w Polsce., narażając się na niebezpieczeństwo nie przeżycia zimy.

Generalna zasada jest taka, że ptaki powinno się dokarmiać tylko wtedy, gdy same nie mogą zdobyć pożywienia lub potrzebują go więcej, niż są w stanie zdobyć. Chodzi zatem głównie o okresy z pokrywą śnieżną lub wysokim mrozem (wtedy znacznie wzrasta ptasie zapotrzebowanie na energię). Skoro już mowa o ptakach, to należy też zaznaczyć, że najlepiej sprawdzą się karmniki wiszące, trudno dostępne dla większych ptaków, którym zdobycie pożywienia nie sprawia takich trudności, jak wróblom czy sikorkom. Karmnik powinien być umieszczony w dość zacisznym miejscu, ale warto mieć na niego widok z okna – obserwowanie ptasiego życia może być bardzo ciekawe. Widzimy wtedy ponadto, kiedy należy uzupełnić zapas pożywienia czy nalać wody do poidełka (trzeba pamiętać, że w zimie zwierzęta też muszą pić, a trudno im znaleźć nie zamarzniętą wodę).

Puchate nieszczęścia

Nie tylko dla ptaków zima to trudny czas. O ile latem koty często uciekają z domów w poszukiwaniu wolności i przygód, to dla bezdomnego kota zima jest bardzo trudnym czasem. Cierpią z zimna, głodu, często też pragnienia. W ich przypadku mamy jednak dużo więcej sposobów pomocy, niż w przypadku ptaków.

Po pierwsze, warto wystawiać miseczki z jedzeniem i wodą (można do niej wsypać odrobinę cukru, daje to dłuższy czas zamarzania i zapewni zawsze trochę dodatkowej energii) lub mlekiem. Powinna to być jednak przemyślana decyzja, bowiem nie ma nic gorszego, niż przyzwyczajenie bezdomnego kota do posiłku, by potem o tym zapomnieć czy stracić zapał. Warto też jedzenie przed wystawieniem zalać lekko ciepłą wodą, by dać zwierzęciu odrobinę bezcennego ciepła. Jeśli nasza sytuacja finansowa nie pozwala na dokarmianie bezdomnych kotów, warto skontaktować się z najbliższym schroniskiem – czasem zapewnią suchą karmę. Karmę wydają także Wydziały Ochrony Środowiska w samorządach dzielnic i gmin – trzeba być jednak zarejestrowanym karmicielem.

Poza głodem największym wrogiem kotów zimą jest temperatura. Futro bezdomnych kotów staje się nieco gęstsze na zimę, ale nadal nie wystarcza do zapewnienia komfortu cieplnego czy nawet bezpieczeństwa. To właśnie poszukiwanie ciepła sprawia, że zimą koty bardzo chętnie przesiadują pod niedawno zaparkowanymi samochodami. Ważne zatem, aby zawsze przed ruszeniem dokładnie obejrzeć otoczenie samochodu, czy na pewno nie ma ryzyka przejechania zwierzęcia. Można też parę razy tupnąć nogą czy klepnąć w karoserię, by wypłoszyć ewentualnego rezydenta.

Jeśli chodzi o stworzenie kociego schronienia, to najlepiej zostawić w piwnicy jeden otwarty lufcik (we własnym domu lub w bloku, w porozumieniu z sąsiadami). Tak mały otwór nie obniży zanadto temperatury w piwnicy, a umożliwi okolicznym bezdomnym kotom znalezienie w niej schronienia. Aby przekonać sąsiadów do tego pomysłu, warto zwrócić ich uwagę na fakt, że koty raczej nie brudzą, za to świetnie sprawdzają się w walce z myszami i szczurami. Skoro mowa o myszach i szczurach, to jeśli zdecydujemy się na udostępnienie kotom piwnicy, musimy zrezygnować z wysypywania trutek na gryzonie. Nie obawiajmy się ich namnożenia, koty świetnie zastąpią trutki. Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy udostępnić kotom piwnicy, warto chociaż wystawić w jakimś ustronnym miejscu kartony z kocami w środku.

Psie smuteczki

Równie trudna do przetrwania jest zima dla psów. W ich przypadku najwięcej pracy mają schroniska, które zwykle zimą są przepełnione. Z tego powodu powstało coś takiego, jak zimowa adopcja, która jest przeznaczona dla osób chcących pomóc psom, ale nie mogącym sobie pozwolić na pełną adopcję. Taka adopcja polega na wzięciu psa ze schroniska na czas zimy, by zwolnić tak potrzebne wtedy miejsce dla innego czworonoga.

Pamiętajmy, że każdorazowo, gdy zobaczymy błąkającego się psa, warto przezwyciężyć kulturowy archetyp okrutnego hycla i powiadomić okoliczne schronisko. Oczywiście, psie życie w schronisku nie jest usłane różami, ale ma dwie zasadnicze zalety – jest bezpieczne i daje realną nadzieję na adopcję. Bezpańskie psy również można zimą dokarmiać, należy jednak zachować większą ostrożność niż w przypadku kotów – w Polsce jest to zjawisko właściwie niespotykane, ale zdarza się, że na wpół dzikie sfory psów stają się bardzo agresywne. Wystawiane jedzenie również warto zalać ciepłą, ale nie gorącą wodą.

Naszej pomocy mogą też potrzebować okoliczne psy podwórzowe. Gdy widzimy, że któryś z sąsiadów nie zapewnia swojemu psu wystarczająco dobrych warunków, możemy (a nawet powinniśmy), anonimowo poinformować odpowiednie organy. Do tych warunków należą przede wszystkim: ocieplona buda, z wejściem osłoniętym od wiatru i śniegu, z kocami i suchą słomą w środku, ciepłe posiłki i zapewnienie psu codziennej dawki ruchu, który pozwala się świetnie rozgrzać. Oprócz tego, warto zwrócić uwagę, czy zwierzę nie ma metalowej obroży, która w zimnie się szybko wychładza i powoduje dodatkową utratę ciepła.

A co z owadami?

Pomyślmy także o owadach, tych pożytecznych. Im też możemy pomóc przetrwać zimę, budując dla nich hotel. Można wykorzystać cegłę dziurawkę, kawałki bambusa czy suchych pustych łodyg, nawiercone kawałki drewna. Konstrukcję trzeba przykryć daszkiem i ochronić siatką, która uniemożliwi ptakom wydziobywanie malutkich mieszkańców. Hotel trzeba umieścić w zacisznym i zarośniętym miejscu, wejściami w stronę południową. Pomożemy w ten sposób przetrwać biedronkom, złotookom, gatunkom pszczół nie tworzących kolonii i wielu innych malutkim mieszkańcom ogrodu.

Jak widać, jest wiele sposobów, by pomóc przetrwać zimę naszym braciom mniejszym. Na pewno warto je wykorzystać, choćby dla wdzięczności w zwierzęcych oczach i własnej satysfakcji.

Maciej Nowicki