Aby stopy były zdrowe. Uwaga na halluksy!

Deformacje stóp spowodowane przez halluksy to defekt nie tylko estetyczny. Koślawe paluchy, bo tak bezlitośnie określana jest ta dolegliwość, powodują ból podczas chodzenia, a gdy choroba jest zaawansowana, uniemożliwiają założenie normalnego obuwia.

Choroba, której jednym z objawów są zniekształcone duże palce u stóp, zwane halluksami, nazywana jest zespołem stopy wrażliwej. Oprócz zniekształceń największym problemem są bóle, spowodowane przeciążeniem kości śródstopia. Choroba najczęściej występuje u kobiet i postępuje z wiekiem.

Skąd to się bierze?

Osoby cierpiące na halluksy najczęściej są do nich genetycznie predestynowane – zwykle tak jest w około 80 proc. przypadków. Nie oznacza to oczywiście, że jeśli matki lub babki miały zniekształcone stopy, nas także na pewno to czeka. Musimy jednak zwrócić uwagę na odpowiednie obuwie i dbać o dobry stan stóp. Rozwojowi halluksów sprzyja noszenie zbyt obcisłych butów (szczególnie niebezpieczne są wąskie nosy), na wysokich, cienkich, niestabilnych obcasach. Zmusza to stopę do większego wysiłku, obciąża ją i sprzyja deformacji kośćca, zwłaszcza że w takich butach nieprawidłowo stawiamy stopy. Osobom zdrowym nie musi to zaszkodzić, jednak w przypadku skłonności do halluksów może spowodować zmianę ustawienia kości.

Osoby ze skłonnością do halluksów cierpią na tzw. wiotkość więzadłowo-torebkową, polegającą na większej niż u osób zdrowych elastyczności więzadeł i tkanki łącznej. Na ogół łączy się to z nieprawidłową pracą mięśni stopy. Do pierwszych deformacji może dojść już w wieku dojrzewania, u młodych dziewcząt (które zwykle chętnie sięgają po wysokie obcasy). Długotrwałe chodzenie w niewygodnych, uciskających stopę i utrudniających pracę mięśni butach w młodym wieku, gdy aparat kostny nie jest jeszcze wystarczająco utwardzony, bywa przyczynkiem do rozwoju choroby w wieku starszym – choć u młodych osób nie widać jeszcze zniekształceń.

Innym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi choroby jest nadwaga i otyłość. Przy nadmiernej masie ciała zwiększa się obciążenie stóp – może wtedy dojść do rozmaitych deformacji.

Jak sobie pomóc?

W przypadku genetycznej skłonności do deformacji stóp istotna jest profilaktyka. Jej elementem jest dbanie o prawidłową masę ciała, noszenie wygodnego, luźnego obuwia i częste chodzenie boso. Jeśli ortopeda zaleci noszenie specjalnych wkładek do butów, nie lekceważmy jego zaleceń. Kupując nowe buty róbmy to po południu lub nawet wieczorem – stopy będą wtedy nieco zmęczone, dzięki czemu nie kupimy butów zbyt ciasnych. Jeśli lubimy buty na obcasach, pamiętajmy, żeby obcas był szeroki i niezbyt wysoki, nie przekraczający 3-4 cm.

Warto ćwiczyć ruchomość stóp – tak, jak robią to dzieci podczas gimnastyki korekcyjnej. Siedząc ruszajmy palcami stóp – podkurczając je i rozluźniając, możemy też podnosić palcami drobne przedmioty. Stojąc przenośmy co jakiś czas ciężar ciała z palców na pięty i odwrotnie, powtarzając to 10-15 razy.

W przypadku, gdy choroba już się rozwinęła, niezbędny jest regularny kontakt z ortopedą. W zależności od stopnia zaawansowania może on doradzić stosowanie wkładek ortopedycznych czy specjalnych aparatów, przepisać maści i kremy łagodzące dolegliwości bólowe, zalecić zabiegi fizjoterapeutyczne (laser, jonoforeza, ultradźwięki), które łagodzą ból i stan zapalny.

Jeśli te działania nie przyniosą poprawy, niezbędny może być zabieg operacyjny. Dziś odbywają się one szybko i bezboleśnie, a pacjent już na drugi dzień po zabiegu może chodzić. Nie ma konieczności stosowania po operacji opatrunków gipsowych, choć oczywiście niezbędne jest przez jakiś czas noszenie specjalnego obuwia. Zoperowana stopa odzyskuje szybko pełną ruchomość, nie ma też ryzyka, że paluch ulegnie ponownej deformacji.

Agnieszka Mączyńska-Dilis