Co roku, gdy tylko zaczynają pylić rośliny, alergiczne dolegliwości powracają jak bumerang. Podrażnione drogi oddechowe, piekące oczy, lejący się katar. Tak naprawdę, problem alergii jest jednak całoroczny. O alergiach mówi się dziś, że stają się epidemią XXI wieku i na całym świecie zaczynają stanowić coraz poważniejsze wyzwanie dla medycyny.

Czym właściwie są alergie? Najprościej mówiąc, jest to nieprawidłowa reakcja układu immunologicznego na substancje, które większość zdrowych osób bez problemu toleruje. Alergie mogą być wrodzone lub nabyte – te ostatnie mogą pojawić się nawet w wieku dorosłym. Wiosennym alergikom najbardziej dają się we znaki alergie wziewne, choć po zimie mogą zaostrzyć się także objawy u osób cierpiących na alergie kontaktowe lub pokarmowe.
Odpowiedź immunologiczna brzmi „nie”
Przyczyn wzrostu częstości chorób alergicznych jest dziś wiele – najważniejsze z nich to tzw. czynniki środowiskowe. Jedną z najważniejszych jest powszechne, coraz większe zanieczyszczenie powietrza i środowiska naturalnego. Z drugiej strony, szczególnie w domach, w których są małe dzieci, mamy tendencję do szorowania, odkażania i sterylizowania wszystkiego, co tylko się da – przez co układ immunologiczny malucha nie jest w stanie wytworzyć naturalnej odporności na alergeny, np. roztocza kurzu domowego czy sierść zwierząt). Gdy już się z nimi zetknie (a także z innymi, np. pyłkami roślin), bywa na ogół za późno. Warto zwrócić uwagę na to, że największe nasilenie chorób alergicznych występuje w krajach wysoko rozwiniętych, uprzemysłowionych, z wysokim standardem życia mieszkańców – i z solidnym zanieczyszczeniem środowiska.
Kontakt z alergenami (czy będą to alergeny wziewne, pokarmowe czy kontaktowe, albo też takie, jak np. jad owadów) wywołuje tzw. odpowiedź immunologiczną, jeśli organizm jest predysponowany do alergii lub ma niewystarczająco wykształconą odporność. Pierwszą odpowiedzią organizmu jest tzw. uczulenie (reakcja o nieco słabszym nasileniu), kolejne kontakty z alergenem wywołują już poważniejszą reakcję zapalną – czasem nawet bardzo gwałtowną.
Coraz większy problem
Objawy alergii pojawiają się zwykle u małych dzieci. U niemowląt pierwsza jest reakcja na alergeny zawarte w pokarmie (np. na białko mleka krowiego spożywane przez karmiącą mamę), a także na produkty wprowadzane do diety podczas jej rozszerzania (zwłaszcza gdy wprowadzamy je dość późno, a jednocześnie maluch nie był karmiony piersią, tylko mlekiem modyfikowanym). Następnie pojawiają się objawy alergii skórnych (np. zmiany atopowe), a u nieco starszych dzieci – alergie wziewne (np. alergiczny nieżyt nosa czy astma oskrzelowa).
O tym, czy zachorujemy na alergię, decyduje wiele czynników, przede wszystkim geny. Nie możemy mówić o absolutnie pewnej profilaktyce, są jednak sposoby, które mogą zminimalizować jej ryzyko, zwłaszcza u najmłodszych – o czym powinni pamiętać przede wszystkim przyszli oraz świeżo upieczeni rodzice. Bardzo ważne jest karmienie piersią – doskonale wzmacnia ono układ immunologiczny maluszka. Gdy już przyjdzie czas na rozszerzanie diety (u dzieci karmionych piersią jest to 6. miesiąc życia) należy robić to zgodnie z zaleceniami ekspertów, wprowadzając niewielkie ilości nowych produktów i obserwując reakcję malucha. Warto też zadbać o wyeliminowanie z mieszkania potencjalnych alergenów (np. kurz i roztocza), ale bez nadmiernej sterylności, tak aby organizm dziecka mógł zapoznać się z ich niewielką ilością i wytworzyć odporność. Rodzice – ani w czasie ciąży, ani też po urodzeniu się dziecka – nie powinni palić papierosów. Warto także izolować maluchy od spalin i smogu.
Co nam szkodzi?
Na wiosnę najczęściej zaostrzają się objawy alergii wziewnych – nie należy ich lekceważyć zwłaszcza u dzieci, bo mogą doprowadzić do przewlekłych chorób, takich jak astma oskrzelowa czy alergiczny nieżyt nosa. Najczęstsze alergeny wziewne to po prostu pyłki roślin – najczęściej rozmaitych drzew oraz traw. Pierwsze pyłki (leszczyny i olchy) pojawiają się w powietrzu już w lutym. Wielu z nas nie spodziewa się wtedy, że cokolwiek już kwitnie, a wszelkie dolegliwości kładzie na karb infekcji i pozimowego upośledzenia odporności. Jeśli jednak co roku wczesną wiosną cierpisz na uciążliwy katar lub inne problemy z drogami oddechowymi, udaj się do lekarza i wykonaj testy. Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej.
Jak diagnozuje się alergię? Jednym ze sposobów jest specjalne badanie krwi, które pozwala określić poziom immunoglobulin IgE – przeciwciał biorących udział w reakcji alergicznej. Kolejnym krokiem są szczegółowe testy skórne i testy z krwi. W momencie, gdy testy pozwolą ustalić największego „wroga”, konieczne będzie odpowiednie postępowanie, czyli przede wszystkim unikanie kontaktu z alergenem (jeśli jest to możliwe). Lekarz może także zalecić doraźną lub regularną farmakoterapię (w zależności od charakteru alergii, całorocznego czy sezonowego), można także spróbować odczulania (przebiega ono na podobnych zasadach, jak szczepienia ochronne, czyli lekarz „szczepi” mikroskopijną ilością alergenu). Decyzję o sposobie leczenia podejmuje specjalista alergolog – nie próbujmy zatem kuracji na własną rękę.
Unikać, jeśli można
Jeśli my lub nasze dzieci jesteśmy uczuleni na konkretne pyłki, można w tym okresie pomyśleć o urlopie i wyjechać w miejsce, gdzie ich stężenie jest mniejsze (najczęściej nad morze lub w góry). Jeśli natomiast nie możemy sobie na to pozwolić, zminimalizujmy wychodzenie z domu tylko do koniecznych sytuacji. Po powrocie do domu weźmy prysznic i zmieńmy ubranie. W okresie kwitnienia mieszkanie lepiej wietrzyć wieczorem, a najlepiej zaraz po deszczu – wtedy w powietrzu jest najmniej pyłów.
Warto mieć także zawsze pod ręką orientacyjny kalendarz pylenia roślin. Pierwsze pyłki – leszczyny i olchy – pojawiają się w powietrzu już w lutym. W marcu dołącza do nich klon, topola, wierzba i brzoza, a także jesion i grab. W kwietniu mamy już spokój z olchą i leszczyną, ale do pozostałych drzew dołącza dąb, zaczynają pojawiać się również pyłki traw, zbóż i babki zwyczajnej. W maju nadal pylą wierzby, brzozy i dęby, a także trawy i zboża, pojawiają się także pyłki sosny, czarnego bzu i szczawiu. Czerwiec to czas pylenia sosny i lipy, czarnego bzu, pokrzywy, lebiody, a także zbóż i traw. W lipcu dołączają do nich bylice i piołun, a w sierpniu i wrześniu iwa rzepieniolistna – w tych ostatnich dwóch miesiącach nie pylą już natomiast pozostałe drzewa.

Agnieszka Mączyńska-Dilis