Idzie wiosna, śniegi topnieją, niedługo góry staną się znowu bardziej atrakcyjne dla amatorów wędrówek i wspinaczki, niż narciarstwa. Ludzka natura taka już jest, że ciągnie człowieka w góry, zwłaszcza wysokie. Czy odpowiedzialne są za to wspaniałe pejzaże, na poły mistyczne poczucie wolności czy adrenalina, wynikająca z poczucia zagrożenia i małości – trudno stwierdzić. Fakt jednak pozostaje faktem – ludzie kochają góry, a one są niebezpieczne.

Wcale nie trzeba jechać w Himalaje, by stracić życie – dowodzą tego coroczne tragiczne statystyki śmierci w Tatrach. Postaram się zatem przypomnieć zbiór uniwersalnych zasad turystyki górskiej, które mogą oszczędzić nam wiele stresu, a czasem nawet uratować zdrowie i życie.
Zanim wyruszysz…
Zacznijmy od rzeczy, o których trzeba pamiętać zawsze, niezależnie od pory roku i typu gór, w które ruszamy. Oczywiście, w każdych górach, niezależnie od pory roku, należy mieć przy sobie naładowany telefon, który może posłużyć do ewentualnego wezwania pomocy. Warto też zawsze mieć ze sobą naładowaną czołówkę – generalnie lepiej unikać zaskoczenia przez noc na szlaku, ale jeśli już do tego zaskoczenia dojdzie, lepiej być przygotowanym.
Po drugie, przed opuszczeniem schroniska lub, latem, pola namiotowego, należy poinformować innych ludzi o planowanej trasie i czasie powrotu. Już na szlaku pod żadnym pozorem nie należy tych planów zmieniać! Taka komunikacja jest potrzebna, bo bardzo ułatwia potencjalne wezwanie pomocy. Należy też wymienić numery telefonu z jakąś osobą pozostającą w bazie. Dzięki temu, w razie jakichś niespodziewanych opóźnień, możemy o tym poinformować czekające osoby, oszczędzając im stresu i zapobiegając potencjalnemu zbędnemu wezwaniu pogotowia górskiego. Za takie nieuzasadnione interwencje nakładane są na osobę wzywającą bardzo surowe kary.
Wreszcie zasada chyba najważniejsza – nigdy nie wychodzimy w góry w pojedynkę, każdy potencjalny wypadek jest wtedy o wiele groźniejszy. Zawsze też należy pomagać na szlaku osobom w potrzebie. Utarty zwyczaj nakazuje się także przywitać z każdym mijaną osobą. Na najbardziej zatłoczonych szlakach tatrzańskich zwyczaj ten oczywiście zanika, ale w niższych, odludnych górach wciąż w dobrym tonie jest pozdrowienie każdej napotkanej osoby. W każdych górach należy oczywiście mieć przy sobie mapę terenu, po którym planujemy się przemieszczać i zwracać uwagę na oznaczenia szlaków.

Z głową i rozsądkiem
Najłatwiejszym sposobem na uniknięcie nieprzyjemnych sytuacji jest mierzenie sił na zamiary. Chodzi nie tylko o potencjalne trudności wspinaczkowe i ekspozycje w Tatrach, ale też o długość i przewyższenie trasy. Sam raz zostałem zaskoczony przez noc po słowackiej stronie Beskidu Niskiego, kilka kilometrów od pola namiotowego. Wszystko dobrze się skończyło, ale sytuacja była bardzo stresująca i nie do pozazdroszczenia.
Góry o nie-alpejskiej rzeźbie terenu, czyli w naszym kraju wszystkie poza Tatrami, wydają się o wiele bezpieczniejsze, ale również może w nich dojść do tragedii. Zimą największym zagrożeniem są lawiny i niska temperatura. Jeśli chodzi o lawiny, jest właściwie tylko jeden sposób całkowitej eliminacji zagrożenia – unikać terenów objętych zagrożeniem lawinowym. Najbardziej niebezpieczne są niezalesione stoki bez wyznaczonych szlaków.
Zimna najłatwiej uniknąć oczywiście dzięki odpowiedniemu ubiorowi – powinien być koniecznie wielowarstwowy, nieprzepuszczający wiatru i wody. Na pewno warto wyposażyć się w termos z gorącą herbatą – zdecydowanie bez „prądu”. Poza tym, że bycie nietrzeźwym na szlaku to skrajna nieodpowiedzialność, trzeba też pamiętać, że alkohol tylko pozornie rozgrzewa, zaburza naszą percepcję temperatury.
Kolejnym poważnym zagrożeniem są urazy wynikające z poślizgnięć – potrzebne są porządne, nieślizgające się, sięgające za kostkę buty. Warto też mieć ze sobą kijki, wszystko jedno czy narciarskie, czy do nordic walkingu. Są one dużym ułatwieniem zwłaszcza na stromych podejściach. Koniecznie należy mieć też ze sobą jakieś wysokoenergetyczne przekąski. Utrzymywanie dodatniego bilansu kalorycznego jest tak ważne, ponieważ przy ujemnym organizm się dużo szybciej męczy, bardziej marznie.
Latem niskie góry mogą się wydawać niczym szczególnym, ale warto nabrać kilku dobrych nawyków, które pomogą nam bezpiecznie spędzić czas. Przede wszystkim, pamiętajmy, że, chociaż w górach wysokich zmiany pogody są dużo szybsze i gwałtowniejsze, to i w tych niskich zdarzają się niespodziewane załamania – dlatego należy zawsze mieć ze sobą coś nieprzemakalnego i dodatkowy polar lub sweter. Po drugie, buty powinny być nieprzemakalne. W górach spotyka się bardzo wiele strumieni i źródeł (z większości można pić wodę), nad którymi nie zawsze są przerzucone kładki.

Na tatrzańskim szlaku
W górach wysokich (w Polsce do tej grupy zalicza się tylko Tatry) obowiązują wszystkie zasady z gór niższych i zespół dodatkowych. Przede wszystkim trzeba podkreślić – Tatry zimą są dla taterników, nie przypadkowych turystów. Każda zimowa wyprawa w Tatry wymaga specjalistycznego sprzętu – przynajmniej kasku, raków i czekana.
Latem Tatrzański Park Narodowy jest otwarty dla wszystkich (ale trzeba zapłacić za wstęp). Jednak nawet latem należy pamiętać, że pogoda w na przykład Zakopanem może się diametralnie różnić od tej w wysokich Tatrach. Trzeba być przygotowanym na właściwie każdą ewentualność, w najwyższych partiach opady śniegu o żadnej porze roku nie są anomalią.
Przy planowaniu trasy trzeba brać pod uwagę umiejętności i kondycję najsłabszej osoby w grupie i to do niej dostosować planowany szlak. Bardzo ważne też jest, by pamiętać o tym, że nigdy tak naprawdę nie wiadomo, jak zareaguje osoba, która pierwszy raz zostanie wystawiona na ekspozycję na szlaku, czy nie wywoła to w niej przerażenia, paniki. Pamiętajmy też, że teren Tatr to park narodowy, zatem należy pozostawić jak najmniej śladów swojej obecności – na pewno niedopuszczalne jest śmiecenie czy zrywanie roślin. Nie wolno też schodzić ze szlaków.
Góry są piękne, na pewno warto w nie jeździć. Trzeba jednak przestrzegać tych kilku wskazówek, by taki wyjazd nie skończył się tragedią lub by nie wyjść na pośmiewisko jak turyści, którzy nie byli w stanie wrócić spod Morskiego Oka do Kuźnic.

Maciej Nowicki