Coraz więcej mówi się o tym, że nowoczesne technologie nie tylko są w stanie nas wspomagać, wyręczać, ale także – w niektórych przypadkach – całkowicie zastąpić. Wielu pracowników różnych zawodów boi się, że tak właśnie w ich przypadku będzie. Czy dotyczy to także lekarzy? Czy w przyszłości zaczną nas diagnozować, leczyć i operować roboty?

Żyjemy w czasach niebywałego postępu technologii – wiele najnowszych rozwiązań ma właśnie najważniejsze zastosowanie w medycynie. Coraz więcej chorób jesteśmy w stanie zdiagnozować dzięki nowoczesnym urządzeniom. Postęp technologii pozwala nam wykonywać w sposób praktycznie bezkrwawy wiele skomplikowanych operacji. Z pomocą najnowocześniejszych rozwiązań lekarze są w stanie operować nawet maleńki płód w łonie matki, ratując mu życie. Kiedyś wydawało się to niemożliwe. Czy zatem możemy przypuszczać, że w dalekiej (a może i nie tak bardzo dalekiej) przyszłości medycyna wymknie się z ludzkich rąk i pozostanie wyłącznie domeną inteligentnych, odpowiednio zaprogramowanych maszyn?

Zautomatyzowana przyszłość?

Maszyny wyręczają nas coraz bardziej i z pewnością w przyszłości dokonają jeszcze więcej, na pewno jednak nie należy się obawiać, że w pewnym momencie sztuczna inteligencja przejmie władzę nad światem, a ludzie w wielu branżach staną się zupełnie niepotrzebni. To raczej czarne prognozy. Oczywiście z pewnością w wielu dziedzinach automatyzacja będzie postępować – szczególnie w przypadku tych zawodów, do których wykonywania nie trzeba szczególnych predyspozycji, zdolności ani wiedzy. Przykładem są choćby automatyczne kasy w supermarketach czy na stacjach benzynowych– kiedyś nie śniło się nam o takim rozwiązaniu. Te prace, które wykonuje się całkowicie mechanicznie, z pewnością z biegiem czasu będą coraz częściej wykonywane przez maszyny, na pewno jednak nie stanie się to w przeciągu najbliższej dekady czy dwóch – przynajmniej nie na masową skalę. Zmiany na pewno będą dokonywały się stopniowo, tak żeby człowiek (i system edukacji kształcący przyszłych pracowników) miał czas dostosować się do nich. A przynajmniej tak powinno być.

Warto ponadto pamiętać, że to, co widzimy, to tylko część obrazu Nawet w najbardziej zautomatyzowanej przestrzeni także potrzebni są ludzie – zarówno do zarządzania maszynami, jak i do znacznie prostszych prac, choćby ich konserwacji czy nawet monitorowania, czy wszystko przebiega tak, jak należy.

Nie powinniśmy się także obawiać, że bezduszna automatyzacja dotknie wszystkich zawodów. A już na pewno nie do tej grupy nie będą należały zawody medyczne. Dlaczego? Choćby dlatego, że tu przede wszystkim potrzebny jest człowiek – jego umysł, uwaga, umiejętność wyciągania wniosków, a także empatia. Owszem, nowe technologie mogą być, są i będą w coraz większym stopniu wsparciem dla szeroko pojętych zawodów medycznych. Nie należy się ich bać, tylko kształcić, trzymać rękę na pulsie i umiejętnie korzystać z tego, co może być solidnym, ważnym wsparciem…

Robot a człowiek

Doniesienia ze świata są fascynujące i należy tylko się cieszyć, że innowacyjne rozwiązania są coraz powszechniej stosowane w medycynie. Oto w Chinach wykorzystywany jest specjalny robot – dentysta. Już dwa lata temu przeprowadził on pierwszy zabieg – było to wszczepienie pacjentce dwóch implantów. Słynny jest także robot chirurgiczny Da Vinci, istniejący na rynku medycznym już od 20 lat. Wykonuje on skomplikowane zabiegi chirurgiczne metodą małoinwazyjną. Ma zastosowanie przy wielu operacjach – w ginekologii, urologii, kardiologii, chirurgii ogólnej. Roboty Da Vinci wykorzystywane są na całym świecie, także w Polsce – we Wrocławiu i Toruniu. W Stanach Zjednoczonych trwają prace nad jego unowocześnionym rywalem – robotem STAR. Mimo to zawód lekarza ma się dobrze, a medycy wcale nie obawiają się konkurencji, wręcz przeciwnie – chwalą sobie owe urządzenia. Do ich zalet na pewno należy pewność i precyzja ruchów, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo pacjenta – nawet bowiem najlepszy chirurg jest tylko człowiekiem. Zabiegi te są także małoinwazyjne, dzięki czemu pacjent szybciej dochodzi do zdrowia.

Pamiętajmy jednak o tym, że do każdego takiego urządzenia przypisany jest człowiek. Ktoś musi robota zaprogramować, ktoś musi go nadzorować, czuwać nad przebiegiem operacji. Obecność i czujność lekarza, jego wiedza praktyczna, intuicja, empatia, a także umiejętność szybkiego podejmowania decyzji w sytuacjach niestandardowych, czyli takich, na które urządzenia nie zostały zaprojektowane, są niezastąpione. Urządzenie bez czuwającego nad nim specjalisty będzie bezużyteczne, a nawet niebezpieczne.

Dlatego, zamiast obawiać się, czy technologie nie zabiorą ludziom pracy (w każdym zawodzie, nie tylko medycznym), warto uczyć się współpracy z nimi, poznawać je i sprawować nad nimi kontrolę. Umiejętnie zastosowane, będą one istotnym ułatwieniem i odciążeniem w pracy nie tylko lekarza, ale i innych przedstawicieli zawodów medycznych, bo mowa nie tylko o robotach chirurgicznych.

Wiele korzyści

Dzięki nowoczesnym technologiom możliwa jest tzw. telemedycyna, czyli forma świadczenia usług medycznych na odległość – obejmuje to konsultacje, diagnostykę, monitorowanie na bieżąco stanu zdrowia pacjentów, ułatwia wielu pacjentom dostęp do specjalistycznej opieki medycznej za pośrednictwem specjalnych aplikacji – ale także nie zastąpi całkowicie i w każdym przypadku żywego kontaktu z lekarzem.

Osoby wykonujące zawody medyczne – pielęgniarki, położne, opiekunowie medyczni, rehabilitanci, także mogą się tylko cieszyć z postępu technologii. Nowoczesne urządzenia po prostu ułatwiają im pracę, oszczędzają czas, a nierzadko i ich własne zdrowie (np. w przypadku konieczności podnoszenia chorego czy wykonywania niektórych zabiegów). Także personel sanatoriów, zakładów opieki długoterminowej i innych tego typu instytucji może zostać znacząco odciążony dzięki innowacyjnym rozwiązaniom. Trzeba tylko umieć je wykorzystać, a poza tym – co ma miejsce szczególnie w naszym kraju – powinny się znaleźć na nie środki. A to jest poważniejszym problemem, z którym musi borykać się nasza służba zdrowia niż to, czy w przyszłości nie zaczną opiekować się nami roboty.

Agnieszka Mączyńska-Dilis