Kiedy suplement jest równie dobry, jak lek

„Poproszę krople X”; „Niestety, nie mamy ich w ofercie, brakuje też w hurtowniach”; „Dlaczego?”; „Wszyscy chcą to teraz kupować, bo to lek, nie suplement.”. Takie sceny w aptekach powtarzają się obecnie dość często. Stosunkowo szybko przeskoczyliśmy – dość długą – drogę od wiary, że wszystko, co ma postać tabletek czy kapsułek i dostępne jest w aptekach, uleczy wszystkie nasze dolegliwości, do podejrzliwego przyglądania się każdemu opakowaniu. Tymczasem prawda jak zwykle leży pośrodku, a kluczem do bycia z nią w zgodzie jest po prostu krytyczne podejście i rozsądne wybory.

Przytoczona na początku rozmowa dotyczyła kropli z witaminą D, będących jednym z niewielu preparatów mających status leku, a sprzedawanych bez recepty. Po tym, jak badanie wykazało dość znaczny jej niedobór, skonsultowałam moje wyniki najpierw z dietetyczką, potem z lekarzem rodzinnym. Pierwsza osoba zasugerowała mi owe krople, podkreślając, iż ich zaletą jest to, że są lekiem. Niestety, były niedostępne w kilku aptekach, z podanego wyżej powodu. Jedna farmaceutka skomentowała, że od pewnego czasu pacjenci nie chcą kupować suplementów, nawet tych dobrych i sprawdzonych. Ostatecznie i ja wybrałam lek – dostępną w aptece witaminę tego samego producenta, ale w tabletkach. Kilka dni później rozmawiałam z lekarzem, który, po obejrzeniu moich wyników, zalecił przyjmowanie znanego na rynku preparatu witaminy D, będącego suplementem. „Kupiłam to” – pokazałam. „A tak, to dobry preparat, możesz brać, tylko drożej wychodzi – przy tym niedoborze powinnaś brać przez jakiś czas 4000 jednostek, więc to się szybko skończy. Ja sam biorę tamten i moim dzieciom też daję”.

Ukoronowaniem całej tej historii była sytuacja w kolejnej aptece. Tabletki faktycznie skończyły się dość szybko, poprosiłam więc o ten sam preparat. „1000, czy 2000 jednostek?”; „O, to poproszę 2000”. Płacąc zauważyłam na opakowaniu informację „suplement diety”. Ta sama nazwa, ten sam producent, tylko preparat był w kapsułkach, nie tabletkach, a dawka substancji aktywnej inna, o dziwo – w tym przypadku akurat większa (zwykle w przypadku suplementów bywa inaczej).

Jak to zatem jest z tymi suplementami?

Suplement lekowi nierówny, ale…

Jeszcze kilkanaście lat temu wierzyliśmy we wszystko, co mówiono w reklamach. Cudowne krople i tabletki obiecywały wieczną młodość, smukłą figurę, witalność nastolatka i oczywiście żelazne zdrowie. Dziś różnice między lekami i suplementami są ściśle określone przez prawo, a każdy z nas powinien mieć dostęp do wiedzy na ten temat, choćby po to, żeby umieć krytycznie rozróżniać i świadomie wybierać. Dotyczy to także decyzji o zakupie suplementu, który nie zawsze jest gorszym rozwiązaniem, szczególnie w przypadku osoby zdrowej, prowadzącej regularny tryb życia i chcącej tylko nieco się wspomóc.

Co zatem powinniśmy wiedzieć o różnicy między lekami a suplementami?

Słowo „suplement” znaczy po prostu „dodatek”. Ideą tego rodzaju produktów jest to, iż mają być one wyłącznie dodatkiem do zdrowej, zbilansowanej diety – nie mogą jej zastąpić, nie mają też działania leczniczego. Suplementy nie podlegają takiej kontroli jak leki, łatwiej też jest wprowadzić je na rynek. Wielu producentów – także producentów leków – wybiera zatem to rozwiązanie, bo jest po prostu łatwiejsze, zwłaszcza gdy wprowadza się na rynek nowy preparat. Często bowiem zdarza się, że ten sam producent ma w swojej ofercie i leki, i suplementy – czasem nawet pod tą samą nazwą (choć oczywiście w tym drugim przypadku konieczna jest wyeksponowana informacja, iż jest to suplement diety). Aby wprowadzić na rynek suplement, wystarczy zgłosić go do Głównego Inspektora Sanitarnego, zarejestrować – i już. Potem wszystko zależy od producenta. Znany i cieszący się zaufaniem na rynku podmiot nie będzie ryzykował swojej reputacji, więc na pewno zadba o jakość swoich produktów niezależnie od ich statusu. Mogą się też jednak trafić niezbyt uczciwi producenci, których preparat nie będzie tak wartościowy, jak deklarują na opakowaniu. Zawsze jednak muszą zamieścić tam informację, że ich produkt jest wyłącznie środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety. A wybór należy do kupujących…

Inaczej jest w przypadku leków. Podlegają one prawu farmaceutycznemu i ścisłej kontroli. Zanim zostaną zarejestrowane (nawet, gdy jest to inna dawka lub inna postać substancji aktywnej zawartej w produkowanym już przez firmę znanym leku), muszą przejść badania kliniczne, spełnić rygorystyczne wymogi dotyczące bezpieczeństwa stosowania, a ich działanie lecznicze musi zostać potwierdzone. Oczywiście, badania odbywają się na koszt producenta. Każda tabletka, kapsułka czy kropla musi zawierać dokładnie taką samą dawkę substancji aktywnej, jaka została określona przez producenta. Na opakowaniu musi pojawić się, oprócz nazwy handlowej leku, łacińska nazwa substancji aktywnej, a także informacje, że jest to lek wydawany bez recepty (używa się także nazwy lek OTC).

Jak wybrać dobry suplement?

Skoro jednak nawet lekarze czasem używają suplementów, podają je swoim dzieciom i nierzadko zalecają pacjentom, to może nie taki diabeł straszny? Nie ma raczej powodu, żeby bać się suplementów, jeśli pojawi się potrzeba wsparcia dietetycznego, uzupełnienia poziomu witamin czy minerałów albo innego wspomożenia naszej ogólnej kondycji. Ważną sprawą jest jednak wybór środka – najlepiej wybrać preparat producenta, który produkuje także leki. Mamy wtedy pewność, że w zakładzie przestrzegane są normy i standardy bezpieczeństwa i że nie zostaną one nagle odłożone na bok, gdy na maszynę produkcyjną wjedzie suplement. Podobnie jest w przypadku dawek substancji aktywnej – raczej nie będzie to „wolna amerykanka”. Dawka zostanie dostosowana do wymagań, jakie musi spełnić suplement, ale jakość powinna być zachowana.

Zwróćmy też uwagę na miejsce produkcji – wybierajmy preparaty produkowane w kraju lub na terenie Unii Europejskiej. Jeśli chcesz, możesz też sprawdzić, czy producent suplementu dobrowolnie poddaje się kontroli swoich produktów – na opakowaniu powinny się wtedy znaleźć informacje o certyfikatach. Takim programem, weryfikującym jakość produktów producenta suplementów diety i zarazem wspomagającym go w zachowaniu tej jakości, jest projekt Klaster Roślinnych Produktów Leczniczych– inicjatywa koordynowana przez Narodowy Instytut Leków (www.nil.gov.pl/klaster, www.klasterzdrowia.pl).

Jednym słowem – nie bójmy się suplementów, wybierajmy je tylko świadomie. I pamiętajmy, że najpierw zbilansowana dieta i zdrowy tryb życia, a potem suplement. To zaleci nam każdy lekarz (i powtórzy to także w przypadku, gdy zapytamy o leki, np. te zawierające witaminy, minerały czy probiotyki). Zdrowie to także (a może przede wszystkim) zdrowy rozsądek!

Agnieszka Mączyńska-Dilis