Wielkimi krokami zbliża się lato. Na razie jeszcze kostiumy kąpielowe wiszą w szafach, ale już niedługo… Wiele osób z lekkim niepokojem czeka na moment kolejnego ich założenia. A co, jeśli się nie zmieszczę? Sposobem na tę nieznośną myśl jest błyskawiczne odchudzanie – dieta last minute.

Czy da się nią zdziałać prawdziwe cuda? Krążą pogłoski o ludziach, którzy schudli nawet o 10 kilogramów w dwa tygodnie. Nawet jeżeli coś takiego naprawdę miało miejsce, powinniśmy zapomnieć o porównywalnych wynikach. Takie typu próby prowadzą do niewyobrażalnego wyniszczenia organizmu i wymagają wielkiej siły woli.

Cuda się nie zdarzają

Trzeba to jasno powiedzieć – dieta szybka, skuteczna i nieszkodliwa dla zdrowia nie istnieje. Z tego powodu odradzamy jakiekolwiek próby schudnięcia o parę kilogramów w okresie na przykład dwóch tygodni. Czy naprawdę warto ryzykować własne zdrowie dla lepszego wyglądu na plaży?

Należy też pamiętać, że ekspresowa dieta daje prawie pewny efekt jo-jo. Oznacza to tyle, że po jej zakończeniu zaczniemy tyć, aż wrócimy do stanu początkowego. Zatem, jeśli chcemy się odchudzić na przykład na tygodniowe wczasy, to można spróbować takiej „diety last minute”. Natomiast, jeśli naszym celem jest naprawdę długofalowy efekt odchudzania, to również podjęta dieta powinna mieć działanie długofalowe.

Nie istnieją również tabletki-cud. Te legalne to najczęściej suplementy diety i też trzeba je stosować przez jakiś czas. Tymczasem nielegalne często zawierają na przykład jajeczka tasiemca i trzeba się ich zdecydowanie wystrzegać.

Pod okiem lekarza lub dietetyka

Załóżmy jednak, że ktoś jest w skrajnej desperacji. Jak wtedy powinien sobie radzić z taką dietą? Najważniejsza jest siła woli, w końcu jedzenie dzieli się na smaczne i nietuczące. Jeśli czujemy, że możemy sobie nie poradzić z rygorystycznym odchudzaniem, lepiej nie zaczynać go wcale. Jeśli podejmiemy taką próbę i nie doprowadzimy jej do końca, nie tylko nie uzyskamy pożądanych efektów, ale też poważnie zaburzymy swój metabolizm. Natomiast duża doza samozaparcia pozwoli dosyć pewnie dojść do końca diety, by latem już cieszyć się jej efektami.

Jak już wspomniano, cudów nie ma, każda błyskawiczna dieta ma negatywny wpływ na zdrowie. Dlatego prób szybkiego schudnięcia nie wolno podejmować na własną rękę. Wiadomo, że kiedy mamy na przykład dwa tygodnie na zrzucenie zbędnych kilogramów, każdy dzień jest na wagę złota. Mimo to przed podjęciem decyzji o diecie trzeba skontaktować się z lekarzem lub dietetykiem. Oni na pewno będą wiedzieli, która z rygorystycznych diet będzie najmniej szkodliwa dla danej osoby. Jeśli lekarz stanowczo odradzi pomysł przechodzenia na rygorystyczną dietę, należy zrezygnować z takiego pomysłu. Jeśli natomiast zdecyduje się coś doradzić, prawdopodobnie wybierze którąś z podanych niżej diet (możliwe też, że zaoferuje ułożenie autorskiej. To jest jednak drogie, a taka dieta zwykle nieprzesadnie odbiega od tych standardowych).

Diety „ratunkowe”

  • Dieta Dukana. Ma ona wielu przeciwników, ale trudno jej odmówić jednego – szybkich efektów. Nosi czasem też nazwę wysokobiałkowej. Główna zasada to zero węglowodanów. Oznacza to, że unikamy pieczywa, makaronu, różnych kasz, owoców, o słodyczach już nie wspominając. Staramy się za to wypijać ponad półtora litra płynów dziennie – wodę i ziołowe herbaty (niesłodzone). Dieta ta jest obfita w chude mięso, najlepiej wybierać indyka i ryby, chudy nabiał. Ciepłe posiłki powinny być gotowane na parze, pieczone lub grillowanie. Nie należy się oczywiście przesadnie objadać, ale ta dieta stawia raczej na rodzaj pożywienia niż jego ilość. Daje szczególnie dobre rezultaty przez pierwsze dwa tygodnie, potem organizm się do niej przyzwyczaja i chudnie coraz wolniej, aż do ustabilizowania masy ciała. Po dwóch tygodniach jedzenia wyłącznie białka wprowadza się warzywa, a w trzeciej fazie (której celem jest utrwalenie efektu) niewielkie ilości złożonych węglowodanów.
  • Dieta kopenhaska. Jej założenia są raczej podobne do założeń diety Dukana, z jedną drobną różnicą. Mianowicie, dopuszcza ona niewielką ilość warzyw i jeden owoc dziennie. Wymaga też większej sumienności, bo kładzie duży nacisk na godziny posiłków. W myśl jej zasad śniadanie powinniśmy jeść o godzinie 8:00, obiad o 14:00 i kolację najpóźniej o 18:00. Nie wolno podjadać między posiłkami, za to, tak samo jak w diecie Dukana, należy dużo pić. Rekordzistom ponoć udawało się na tej diecie chudnąć przez dwa tygodnie w tempie nawet przekraczającym kilogram dziennie. Podczas obu powyższych diet warto stosować wszelkiego rodzaju witaminowe i mineralne suplementy diety.
  • Dieta kapuściana. Jej podstawa to zupa kapuściana. Gotujemy ją z główki młodej kapusty, sześciu cebul, dwóch zielonych papryk, jednej żółtej lub czerwonej, sześciu pomidorów i pęczka selera naciowego. Pokrojone warzywa podsmażamy na łyżce oleju, wrzucamy do garnka, zalewamy wodą tak, by były dokładnie nią przykryte, doprawiamy do smaku i gotujemy. Pyszna i dietetyczna zupa jarzynowa gotowa! Ta zupa jest podstawą diety, ale można też jeść lekkie posiłki z niełuskanego ryżu z warzywami na parze oraz surowe warzywa i owoce (ale nie banany). Po tygodniu można wprowadzić w małych ilościach chude mięso. Jest najmniej restrykcyjna, a też sprawdza się w szybkim odchudzaniu.

Grunt to rozsądek!

Stosowana bywa jeszcze jedna dieta, jej jednak nie poleci żaden lekarz i w ogóle nikt, kto posiada zdrowy rozsądek. Chodzi o dietę skrajnie niskokaloryczną. W najbardziej ekstremalnej wersji zakłada ona spożywanie poniżej 1000 kcal dziennie. Dla porównania, dorosły mężczyzna powinien spożywać między 2500 a 3000 kcal dziennie, a kobieta –  między 2000 a 2500. Dieta skrajnie niskokaloryczna nie dostarcza organizmowi potrzebnej energii, więc prowadzi do sięgnięcia do zapasów energetycznych – czyli tkanki tłuszczowej. Może być zatem efektywna, ale gwarantuje efekt jo-jo. Co ważniejsze, ma wyniszczający wpływ na zdrowie, nie tylko zdrowie rozumiane jako aktualne samopoczucie, ale „zdrowie długofalowe”. Konsekwencje można odczuwać nawet do końca życia. Ponadto może ona być stosowana właściwie tylko w czasie urlopu, bo powoduje wycieńczenie nie pozwalające na efektywną pracę.

Ten ostatni przykład wydaje się być przerażający, ale w ogóle ekspresowe odchudzanie nie wydaje się być najlepszym pomysłem. Lepiej już przeboleć ten rok, zakładając na plażę na przykład szorty zamiast slipek lub bikini i obiecać sobie, że w przyszłym roku rozpoczniemy odpowiednio wcześniej zbilansowaną dietę i aktywność fizyczną. A najlepiej, zamiast rozpaczliwie szukać diet „last minute”, cały rok odżywiać się w miarę zdrowo i uprawiać sport. Tylko to zagwarantuje nam dobrą figurę w sposób lekki i przyjemny.